czwartek, 30 kwietnia 2015

4.

wiecie dlaczego łatwiej o koszmar, leżąc na brzuchu?
bo jest się sercem skierowanym w stronę piekła.

środa, 22 kwietnia 2015

3.

Wczoraj, gdy moje zdrowie psychicznie drastycznie zanurkowało w stronę siedmiu kręgów, wpadłam na wyjątkową metaforę odnośnie swojej osoby, która perorowała coś o wydmuszce, którą stłuczono, następnie sklejono, a powstały labirynt krzywizn stworzył mapę mej krzywdy. Jest godzina 9, właśnie dopiłam herbatę i stwierdzam, że brzmi to bardzo idiotycznie.

Jednak czy kiedykolwiek wkurwiło was coś tak mocno, że wyłączyliście się na bodźce zewnętrzne, jakby nadmuchany balon skrył was w swoim napęczniałym wnętrzu? Podobno ćwiczenia redukują stres, staram się więc być codziennie jak najbardziej aktywna fizycznie, lecz wczoraj wpadłam w cielesny marazm i sądzę, że gdybym przejechała dłoń żelazkiem, nie zorientowałabym się od razu. Dziwny stan, a trzeźwienie z niego nie było przyjemne.

Jedyny plus, jaki dostrzegam o tej porze dnia, to fakt, iż regularnie przyjmowane przeze mnie środki przeciwbólowe kompletnie uodporniły mnie na menstruacyjny sabotaż mojej macicy. Nie zamieniłam się w łkający embrion, to całkiem niezły achievment.

środa, 15 kwietnia 2015

2.

Także tak...
Czuję się lepiej, gdyby ktokolwiek się zastanawiał nad samopoczuciem autorki pustego bloga.

Wczoraj wieczorem gościłam u siebie znajomego, z którym bliższa relacja połączyła mnie od głupiej wymiany zdań na temat mieszkania do wynajęcia, będącego efektem remontu firmy jego ojca. Fakt faktem, mieszkanko wyszło cacy, aż zapragnęłam porwać w ramiona najcenniejsze rzeczy i zabunkrować się w nim - czyli mówiąc prościej, gdyby ktoś zaproponowałby mi wynajęcie, hell yeah, nie musiałby dwa razy powtarzać. Płonie we mnie marzenie wyniesienia się na własne śmieci, lecz niestety pragnienie to zamiast rozgrzewać utrapioną duszyczkę jest pożogą, która trawi i tak wysuszony las.

To brzmi głupio. To brzmi źle.
Ale cierpliwości, z czasem nabiorę naturalności w pisaniu. Sporo czasu minęła odkąd poruszałam się po blogsferze niczym ryba w wodzie, jednak nie wspominam tego dobrze. Na blogi powinna być restrykcja wiekowa (niczym na porno), gdyż takie głupie dzieciaki - jak szczeniacka ja - więcej krzywdy sobie potrafią nimi wyrządzić niż pożytku. A wiem, co mówię. Ta babrzące się wiecznie zbliznowacenie po nożu w zasadzie jest mojej roboty. Może dlatego tak nerwowo wyglądam za siebie - sprawdzam jak bardzo jebie ropą.

Straciłam wątek.

wtorek, 31 marca 2015

1.

beznadziejność. 20 mg
podanie doustne.

przyjmować trzy razy dziennie po każdym posiłku.